Hosty funkie - skąd bierze się ich popularność?
Funkia (Hosta) zajmuje specjalne miejsce zarówno w ogrodach, jak i w sercach ogrodników. Ma wspaniałe, oryginalne liście, jest długowieczna, nie potrzebuje też specjalnych starań. No i pięknie rośnie w cieniu, którego większość roślin ozdobnych nie znosi. Jak tu nie cenić hosty?
Japońska królowa wiktoriańskich ogrodów
Hosta to bylina z rodziny szparagowatych, która przybyła do nas z bardzo daleka, bo aż z Azji Wschodniej. W Japonii, a także w Chinach, Korei, Indiach rośnie około 40 jej gatunków i setki odmian. Jest też duża grupa gatunków tropikalnych, które nie nadają się do zaadaptowania w naszym klimacie. Jednak te, które trafiły do Europy, szybko zawojowały projektantów ogrodów. Pierwsza hosta pojawiła się pod koniec XVIII wieku w paryskim ogrodzie botanicznym, ale największą popularność rośliny zyskały kilka dziesięcioleci później, w czasach królowej Wiktorii.
Dlaczego akurat wtedy? Sprawił to modny wówczas styl krajobrazowy dominujący w architekturze parków i ogrodów. Z grubsza rzecz biorąc były to rozległe trawniki z rozrzuconymi swobodnie grupami drzew. Z czasem, gdy drzewa się rozrastały, trawa pod nimi zaczynała rzednąć, odsłaniając brzydkie plamy gołej ziemi. I tu wiktoriańskim ogrodnikom w sukurs przyszły hosty. Idealnie zadarniły zacienione miejsca łanami swoich pięknych, wyrastających bezpośrednio z ziemi liści. W dodatku roślina okazała się łatwa w uprawie. Nie wymagała przesadzania, pięknie się krzewiła, nie trzeba było jej przesadzać. Sadzono więc hosty. Do dziś w ogrodach angielskich można spotkać gatunki rosnące w jednym miejscu od ponad stu lat!
Skromne wymagania - wilgotna ziemia i półcień
Oczywiście, nawet mało wymagająca hosta ma swoje potrzeby i warto o nie zadbać, by roślina była zdrowa i silna. Jej kłącza możemy sadzić już od kwietnia. Hosta nie jest specjalnie wybredna, jeśli chodzi o glebę, ale najbardziej lubi żyzną i kwaśną, warto więc podsypywać ją ściółką z igliwia czy kory. Nie lubi za to suszy. Jej wielkie liście, przez które paruje woda, potrzebują wilgotnej ziemi. Dlatego hosta będzie wspaniale rosła na osłoniętych od wiatru i ocienionych brzegach strumyków, stawów czy oczek wodnych. Ale regularnie podlewana poradzi sobie w każdym innym miejscu. Uważajmy tylko, by nie zmoczyć jej okazałych liści, bo mogą się na nich pojawić brzydkie brązowe plamy.
Hosta nie wymaga obfitego dokarmiania, przenawożenie może jej wręcz zaszkodzić. Wystarczy robić to dwa razy w roku, w kwietniu i w środku lata. Roślina jest też stosunkowo odporna na choroby i szkodniki, choć sporym zagrożeniem są dla niej ślimaki. Warto więc w jej sąsiedztwie posadzić roślinki, które te szkodniki odstraszają - cząber ogrodowy, ciemierniki, czosnek niedźwiedzi. Po zaspokojeniu tych niewielkich wymagań, możemy mieć pewność, że hosta będzie rosła zdrowo i bujnie. Co ważne, zniesie bez problemu nawet ostre mrozy i nie wymaga specjalnego okrywania na zimę. Każdej kolejnej wiosny powróci do ogrodu.
Efektowne liście przez cały sezon
Liście hosty są rzeczywiście wspaniałe, różnej wielkości i barw, w dodatku pozostają atrakcyjne przez cały sezon wegetacyjny. Większość funkii tworzy szybko rozrastające się kępy wielkości 40-50 cm. Ale są też atrakcyjne odmiany karłowate 20-25 cm (np. Blue Mouse Ears) czy olbrzymy o gigantycznych liściach, wyrastające na ponad metr (Empress Wu). Kolory liści przybierają najróżniejsze odcienie - począwszy od niebieskiego (Blue Angel), poprzez wszystkie odcienie zieleni i żółci, aż po całkowitą biel (White Feather). Wiele odmian ma liście dwukolorowe, pokryte barwnymi plamami albo ozdobione kontrastową obwódką. Szczególnie atrakcyjne są odmiany Crispula o szmaragdowych liściach z białym brzegiem i Golden Tiara z żółtym.
Kwiaty hosty, które pojawiają się zwykle w środku lata, są raczej niepozorne, choć przyjemnie pachną. Jednak hodowcy mocno pracują, by poprawić ten "błąd natury". Kwiatostany nowszych odmian są dużo większe i rzeczywiście dodają urody roślinie - zwróćcie uwagę na piękne, liliowe dzwonki odmiany Blue Mouse Ears.
Funkia w ogrodzie i… w kuchni
Projektanci ogrodów bardzo lubią funkię, bo pozwala w niezawodny sposób zagospodarować niewdzięczne miejsca w ogrodzie. Nawet ponury, zacieniony kąt stanie się uroczym miejscem, jeśli posadzimy w nim cieniolubne rośliny. Obrzeżone bielą liście Funkia Crispula w towarzystwie begonii, anemonów czy gloksynii o białych kwiatach stworzą udaną kompozycję opartą na grze zieleni z bielą. Ten układ można zresztą powtarzać w innych wersjach kolorystycznych. Funkie będą świetnie wyglądać zarówno w naturalnym nasadzeniu, np. rosnące gęstym łanem pod okapem drzew, jak i w bardziej formalnym, np. oddzielając szpalerem chodnik od ogrodu czy trawnika.
Funkie są niezastąpione w ogrodzie, a dla Japończyków - również w kuchni. Pochodzą w końcu z rodziny szparagowatych. To rośliny jadalne, a ich młode pędy smakują podobnie jak szparagi. W Japonii potrawy z funkii nazywane są "urui" i są bardzo cenione. Jada się tam i pędy, i liście, przygotowując dania na wzór naszych gołąbków. Warto więc sadzić funkie. Wyjątkowo uniwersalna roślina!




