Skuteczne i ekonomiczne podlewanie roślin
Niezwykle sucha wiosna daje się nam mocno we znaki. Płoną lasy, marnieją uprawy na polach, dramatycznie opada stan wody w rzekach. Kłopot mają także właściciele przydomowych ogrodów. Rośliny na rabatach szybko przekwitają, ich liście blakną i zasychają, jakby panowała jesień. A zarazem ekolodzy alarmują, by maksymalnie oszczędzać wodę, której brakuje przyrodzie. Jak zatem przygotować ogród na czas suszy i jak go podlewać, by nie marnować wody?
Dostosujmy nawadnianie do potrzeb roślin i rodzaju gleby
Kwiaty i krzewy naszych ogrodów mają różne wymagania co do wilgotności gleby i je przede wszystkim warto wziąć pod uwagę. Generalną zasadą jest, że najobficiej podlewamy rośliny w okresie intensywnego wzrostu i kwitnienia oraz te posadzone na słonecznych rabatach. Ale częstotliwość podlewania trzeba też dopasować do wymagań poszczególnych gatunków. Więcej wody potrzebują rośliny pochodzące z wilgotnych łąk czy bagienne, a także te o dużych, mięsistych liściach, z których szybciej paruje wilgoć. Z kolei mały apetyt na wodę mają rośliny skalne czy pochodzące z suchych, półpustynnych miejsc. Znaczenie ma także rodzaj ziemi w ogrodzie - piaszczysta i sucha musi być nawadniana częściej niż gliniasta i ciężka.
Podlewajmy rzadziej, za to obficiej
Częste i krótkie podlewanie to zwykłe marnowanie wody. Zatrzyma się ona w wierzchniej warstwie gleby i szybko wyparuje, zamiast dotrzeć głęboko, do korzeni roślin. A powinna nawilżyć glebę na głębokość przynajmniej 10-15 cm. Rzadsze, za to obfitsze podlewanie sprzyja roślinom. Sprawia, że stają się mocniejsze, bardziej wytrzymałe i lepiej przystosowane do środowiska. W poszukiwaniu wody ich system korzeniowy intensywnej się rozrasta, co w efekcie sprawia, że łatwiej im potem znosić okresy suszy.
Używajmy węża z końcówką zraszającą
Warto, by strumień wody, którym zraszamy grządki, był rozproszony. Małe krople łatwiej wsiąkają w ziemię, zamiast zbierać się na jej powierzchni i szybko parować. Poza tym, silny strumień może wymywać ziemię z bryły korzeniowej, a także narazić liście i kwiaty roślin na rozdarcia. Będą wówczas bardziej podatne na infekcje grzybowe i znacznie mniej dekoracyjne. Silnym strumieniem wody nie powinniśmy również podlewać świeżo zasianych grządek, by nie wypłukać nasion z gleby. Starajmy się też zawsze lać wodę na ziemię, nie zraszając pędów, liści czy kwiatów.
Podlewajmy wczesnym rankiem
Czas przed godziną 8.00 to najlepsza pora. Słońce nie grzeje jeszcze zbyt mocno, ziemia jest chłodna, więc wilgoć nie zacznie z niej parować. Straty wody będą wówczas najmniejsze i wystarczy jej w ciągu dnia roślinom do procesu fotosyntezy. Najgorszą porą na podlewanie jest południe, zwłaszcza upalne. Nie tylko zmarnujemy litry wody, która szybko wyparuje, lecz także narazimy rośliny na poparzenie. Jeżeli nasz ogród jest zalany słońcem przez większość dnia, możemy nawadniać go także późnym popołudniem, po 16.00. Natomiast późny wieczór nie jest dobrą porą. Długo utrzymująca się na pędach roślin wilgoć może wywołać rozwój pleśni i chorób grzybowych. Idealne są więc wczesne poranki, najlepiej bezwietrzne, by chmura wody trafiała dokładnie tam, gdzie chcemy ją skierować.
Jak najczęściej wykorzystujmy deszczówkę
Nie warto marnować wody, którą możemy mieć za darmo. Deszczówka jest nieoceniona dla ogrodowych roślin. Jest lubianą przez nie wodą miękką z małą ilością magnezu i wapnia, nie zawiera chloru. Ma również temperaturę otoczenia, nie istnieje więc obawa, że zafundujemy roślinom (dosłowny) zimny prysznic. Najłatwiej zbierać ją do beczek czy innych dużych pojemników ustawionych pod rurami spustowymi rynien. W sklepach ogrodniczych znajdziemy specjalne pojemniki na deszczówkę, wyposażone w krany, umozliwiające wygodną obsługę.
Wiosną ściółkujmy glebę
To kolejny zabieg, który pozwoli oszczędzić wodę, bo mocno ograniczy jej parowanie z gleby. Najlepiej przeprowadzić go wiosną, gdy ziemia wciąż jest wilgotna (jeśli robimy to latem, należy wcześniej dobrze podlać grządki). Jako warstwę ściółki można wykorzystać korę czy igliwie sosnowe. Warto także zwiększyć chłonność samej gleby, dodając do niej obornik, kompost albo torf - tak wzbogacone podłoże pomoże zmagazynować wodę i nie pozwoli spłynąć jej w głąb.
I na koniec kilka liczb. Ekolodzy wyliczyli, że do podlania metra kwadratowego ogrodu przeciętnie zużywamy aż 1200 litrów wody w ciągu roku. Będziemy jej jednak potrzebować nawet o 70 proc. mniej, jeśli postaramy się nawadniać grządki ergonomicznie. Warto o to zadbać, zwłaszcza podczas tego suchego lata.




